Uwaga na żmije zygzakowate!

Ostrzegamy przed żmijami zygzakowatymi w Dobrym Mieście!

Można się na nie natknąć idąc do lasu drogą na „Nocnik”.

27 kwietnia w godzinach popołudniowych odnotowano obecność 3 pełzających osobników pod płotem w miejscu poniżej:

Zdjęcie0132 300x225 Uwaga na żmije zygzakowate!

Zbliżenie na gada:

Zdjęcie0135 206x300 Uwaga na żmije zygzakowate!

Pamiętajmy, że intencją żmii nie jest pogoń za człowiekiem więc apelujemy o zachowanie spokoju w razie kontaktu ze zwierzakiem. W takim przypadku nie należy węża zaczepiać, by go nie zirytować. Zirytowany wąż nie zawaha się użyć kłów jadowych.

Żmije bytują na otwartych i nasłonecznionych przestrzeniach, przede wszystkim w wysokich trawach.

Wikipedia na temat jadu ż.z. :

„Jad żmii zygzakowatej jest mieszaniną kilku toksyn o różnorakim działaniu: uszkadzającym układ nerwowy, powodującym martwicę tkanek, zmniejszającym krzepliwość krwi, zmiany rytmu pracy serca. Po ukąszeniu na skórze poszkodowanego pozostają dwie charakterystyczne ranki. Ukąszenie jest szczególnie niebezpieczne dla dzieci i osób starszych. Jednakże nie stanowi śmiertelnego zagrożenia dla zdrowego dorosłego człowieka. Leczenie swoiste polega na podaniu antytoksyny końskiej.”

W RAZIE UKĄSZENIA

„Trzeba przygotować się na wystąpienie objawów zatrucia – miejscowych lub ogólnych.

To, jakie one będą zależy od pory roku.

Wiosną, kiedy gruczoły jadowe żmii pełne jadu, najprawdopodobniejsze jest zatrucie ogóle: podniecenie, nudności, nadmierne pragnienie. Gdy jadu było naprawdę bardzo dużo, może wystąpić krwotok z nosa i krwiomocz, a także lęk przed śmiercią. Objawy miejscowe to przede wszystkim opuchlizna, ból i zsinienie. Najbliższe węzły chłonne są powiększone, pęcherze wokół rany wypełniają się surowicą.    To, jak silne wystąpią objawy, zależy od wielu czynników: wagi, wzrostu, wieku człowieka, stanu zdrowia.

Dzieci i osoby z chorobami krążenia, szczególnie znoszą ukąszenia najtrudniej. Gdy rana znajduje się w okolicy głowy lub szyi może dojść do utraty przytomności, a nawet śmierci.

Pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić po ukąszeniu, są dokładne oględziny zranionego miejsca. Szukamy dwóch małych, czerwonych plamek, rozstawionych w odległości 5 – 10 milimetrów od siebie. To ślad po zębach. Tę okolicę trzeba przemyć, i to jak najszybciej, by usunąć ten jad, który pozostał na skórze.

By zmniejszyć obrzęk i ból, zranienie obkładamy woreczkami z zimną wodą lub lodem.

Dobrze byłoby, gdyby wszystkie czynności „pierwszopomocowe” wykonał za pokąsanego ktoś inny. Im mniej się bowiem ruszamy, tym wolniej jad rozchodzi się po organizmie. Jeśli nikogo w pobliżu nie ma – trudno, musimy sobie radzić sami.

Drugą rzeczą jest opaska uciskowa, hamująca odpływ krwi z rany. Krwi – uwaga – żylnej, a nie tętniczej, bowiem to ona może zawierać jad. Opatrunek zakładamy więc tak, by kończyna poniżej opaski zaczęła sinieć. Opaskę należy zacisnąć do pół godziny po ukąszeniu i trzymać mniej więcej przez godzinę. W tym czasie trzeba jakoś dostać się do lekarza i otrzymać surowicę. Dopiero wtedy można opatrunek zdjąć. A jeśli minęła już godzina, lekarza i surowicy wciąż nie ma, a opuchlizna rośnie? Co wtedy? Przede wszystkim nie należy wpadać w panikę, nie wolno też przesuwać opaski wyżej. Zamiast tego trzeba zawiązać powyżej pierwszej drugą opaskę, potem trzecią – aż do skutku.

Ranę można także naciąć, lecz nie jest to polecany sposób. Osoba bez przygotowania medycznego nie uzyska efektów pozytywnych, może natomiast uszkodzić sąsiednie tkanki. Jeśli rana została już nacięta, pod żadnym pozorem nie należy odsysać krwi chorego ustami. Prawie każdy z nas ma minimalne uszkodzenia w jamie ustnej, z których nie zdaje sobie sprawy. Tak łatwo z ratującego można stać się ratowanym…    Chory musi trafić do lekarza w ciągu 24 godzin – surowica podana po tym czasie nie zadziała.” – źródło: http://www.tygodnik.fishing.pl/42/survival.html

Życzymy udanych spacerów.



  1. agi:* (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: sobota, 28.07.2012 O godzinie: 21 : 57

    ja jak szlam do sklepu to po poboczu drogi pelzaly se 2 żmije zygzakowate (mala i duza)
    nie ruszalam ich tylko sie odsunelam a one popelzly dalej

  2. ktoś tam (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: poniedziałek, 20.06.2011 O godzinie: 20 : 04
  3. ktoś tam (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: poniedziałek, 9.05.2011 O godzinie: 13 : 48

    Chodzę do lasu co sobotę,a w wakacje prawie codziennie i nigdy nie widziałem żmiji.Za to kilka razy widziałem padalce.Trzeba mieć naprawdę dużego pecha,żeby w naszym lesie zostać pokąsanym przez żmiję.

  4. do cenzora (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: wtorek, 3.05.2011 O godzinie: 17 : 42

    3 razy pisałam o ukąszeniu przez zmiję mojego psa a cenzor go nie zamieścił .Pytam się DLACZEGO ? Nic w nim nie było obrażliwego .poganka

  5. poganka (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: wtorek, 3.05.2011 O godzinie: 17 : 19

    Mojego psa kilka lat temu też ugryzla żmija zygzakowata (w nos ) .Niestety ani na pogotowiu ani w żadnej aptece w DM nie było surowicy ! Dobrze ,że weterynarz dał mu zastrzyk przeciw wstrząsowy, dzięki czemu udało się go dowieść do kliniki wet. w Olsztynie ,gdzie surowica uratowała mu życie .Nie życzę nikomu tego ,co przeżyłam . A co by było ,gdyby ukąsiła dziecko ? Nie rozumiem ,czemu na pogotowiu nie ma choć jednej ampułki tego leku : sprawdzałam :ma długi termin ważności i wcale nie jest aż taki drogi .

  6. kima (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: sobota, 30.04.2011 O godzinie: 14 : 12

    wczoraj tamtendy szlam

  7. gosc (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: piątek, 29.04.2011 O godzinie: 21 : 46

    o nie

  8. maryśka (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 10 : 33
  9. maryśka (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 10 : 02

    dobrze obrany temat. potwierdzam spotkanie z tym stworzeniem, zauważyłam w ostatniej chwili ale na szczęście udało mi się nie mieć bliskiego kontaktu z gadem:) ale tak na serio pamiętajcie gdy zobaczycie na swojej drodze tą oto żmije omijajcie z daleka, nie szturchajcie patykiem, nie oglądajcie , nie schylajcie twarzy w dół aby dobrze obejrzeć, to może się źle skończyć. a pamiętajmy, że gdy jesteśmy daleko od domu, nawet z komórką w kieszeni to zdarza się tak , że w głębi lasu nie ma zasięgu i może być za późno na pomoc…..przydałby się jeszcze temat o wstrętnych, bezlitosnych stworzeniach jakie są KLESZCZE!!!! Są wszędzie nie tylko w lasach. czatują na nas w trawach, krzakach na drzewach. dobrze było by się zaszczepić…

    • SSYK (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 10 : 34

      Z tego co mi wiadomo to nie ma szczepionek przeciwko boreliozie, której bakterie przenoszą kleszcze. Jeśli są, to proszę o jakieś informacje na ten temat.

      • lone rider (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 16 : 16

        Nie ma szczepionki (byla ale zostala zawieszona w 2002). W zaleznosci od rosprzestrzenienia sie choroby (chorob) roznoszonych przez kleszcze stosowana jest kuracja antybiotykowa.
        Najlepsza jest jednak prewencja, bardzo latwa do zachowania, jesli tylko troche sie mysli i zasiegnie informacji. Najpierw trzeba, zrobic wszystko aby nie dopuscic do ukaszenia przez kleszcze co jest bardzo proste.
        Kilka wskazowek, ktore moga pomoc jesli potraktuje sie je powaznie.
        Latwiej jest dostrzec pelzajacego owada jesli ubierzemy jasna odziez na wypad do lasu. Zaraz po porwrocie malezy obejrzec cale cialo gdyz kleszcz potrzebuje duzo czasu od momentu wpelzniecia na nasze cialo do wpicia sie w nie (od kilku do 24 godzin albo i wiecej). Czyli mamy sporo czasu na prewencje.
        Oczywiscie repelanty sa zalecane, aczkolwiek nie do konca jest znana ich skutecznosc.

        • SSYK (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 18 : 45

          Czyli tak jak pisałem. :) Uwielbiam chodzić w plenerach i do styczności ze żmijami jestem już przyzwyczajony. Warto zauważyć, że zmije zygzakowate mają często inne barwy niż te na zdjęciu. Wklejam cytat z podanego wyżej artykułu:

          „Grzbiet o zabarwieniu brązowym, srebrzystoszarym, żółtawym, oliwkowozielonym, niebieskoszarym, pomarańczowym, czerwonobrązowym lub miedzianoczerwonym. Na grzbiecie ciemniejszy od barwy podstawowej zygzak, tzw. „wstęga kainowa”. Zygzak nie zawsze jest widoczny. Pionowa źrenica. Płaska głowa o trójkątnym zarysie, wyraźnie oddzielona od reszty ciała.”

          Zazwyczaj gdy mam styczność z gadem staram się omijać, lecz czasem pstrykam zdjęcia. Raz podszedłem zbyt blisko, dlatego zostałem ukąszony. Zygzakowate nie są agresywne, unikają ludzi, więc nie ma co panikować, poprostu omijać, a nie tykac palcem. To wspaniałe stworzenia. Zdecydowanie groźniejsze są kleszcze.

          • lone rider (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 21 : 36

            Smiem nie zgadzac sie. Jadowite weze nie sa niebezpieczne jesli zostawi sie je w spokoju. One potrzebuja swojego miejsca tak jak my. Na wiosne sa niebotycznie aktywne (sezon rozrodu i wszystkich ceremonii z tym zwiazanych) wiec potrzebuja ektra miejsca bo sa szczegolnie wrazliwe. Bardzo rzadko mozna byc ugryzionym przypadkowo.
            W wiekszosci przypadkow to nasza wina, odrobina szacunku do zwierza i jego srodowiska a problemu nie ma.
            Co do kleszczy to tak jak wyzej opisalem zawsze najpierw prewencja. Ponadto nie zawsze i nie kazdy kleszcz jest nosicielem bakterii chorobowych.

            • SSYK (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: piątek, 29.04.2011 O godzinie: 16 : 34

              Jasne, zgadzam się. Nigdzie nie napisałem, że są niebezpieczne. Wręcz przeciwnie napisałem, że nie są agresywne. :)

              Co do kleszczy, to przydałby się oddzielny artykuł w jaki sposób zauważyć zakażenie bakteriami i w jaki sposób działać gdy już rumień się pojawi. Miałem kilka przejść z kleszczami, więc także wiem z czym to się je. Samo zakażenie to nie jedyny problem. Duży uszczerbek na zdrowiu powoduje późniejsza kuracja antybiotykowa, która trwa (przynajmniej u mnie trwała) ponad miesiąc.

              • czk (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: piątek, 29.04.2011 O godzinie: 18 : 10

                Witam, jeżeli dobrze znasz się na temacie, proponuję napisać artykuł samemu i przesłać go nam poprzez opcję „Dodaj informację” w menu! Grafiki dobierzemy sami, chodzi o tekst.

                • SSYK (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: piątek, 29.04.2011 O godzinie: 22 : 33

                  Nie znam się, nie jestem lekarzem. Ale skoro istnieje serwis, warto pofatygować się do którejś z przychodni, gdzie lekarz udzieli informacji. Ufam, że Pani dr Markowska, która w moim mniemaniu jest jedną z najbardziej zaangażowanych Pań dr chętnie udzieli odpowiedzi na temat infekcji pokleszczowych i profilaktyki.

  10. SSYK (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: środa, 27.04.2011 O godzinie: 23 : 24

    Miałem nieraz styczność ze żmiją i raz zostałem przez nią pokąsany. Lekarze nie zalecają używania opaski uciskowej a tym bardziej nacinania rany. Cytuję poniżej jeden z serwisów:

    „Użycie opaski uciskowej nie jest konieczne. Najnowsze badania poddają pod wątpliwość skuteczność tej metody. (Założenie opaski uciskowej może spowodować utrudnienie swobodnego przepływu krwi wokół rany, co moze skutkować wzmożoną nekrozą, czyli zwiększonym obumieraniem tkanki wokół miejsca ukąszenia. Dodatkowo rozluźnienie opaski uciskowej sprawia, że w tym momencie więcej jadu dostaje sie do krwiobiegu, co może zwiekszyć ryzyko szoku anafilaktycznego. Nadal więc podstawą pozostaje unieruchomienie ukąszonej kończyny.”

    Pozdrawiam.

    • czk (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 8 : 42

      Pokąsany w Dobrym Mieście? Jakie kroki były podejmowane po tych wypadkach? Była surowica? Proszę o więcej informacji na ten temat:).

      Można poprosić o źródło nt opasek? Bo sam szukałem informacji na ten temat i jedne serwisy twierdzą, że opaska jest potrzebna, inne, że nie jest to konieczne.

      • SSYK (Odpowiedz na ten komentarz) Dodano: czwartek, 28.04.2011 O godzinie: 10 : 31

        Nie, w Dobrym nie mieli surowicy. Musiałem udać się do Olsztyna – szpital MSWiA. Pojechałem tam na własną prośbę sam, ponieważ miałem dostęp do samochodu. Mogłem być dowieziony karetką pogotowia. Jako, że wiedziałem, że żmija nie była duża, zostałem tylko na obserwacji kilkugodzinnej na własną prośbę.

        Źródło do powyższego cytatu:

        http://www.jadowite.org/index.php/artykuy-jad/149-postpowanie-w-razie-ukszenia-przez-mij-zygzakowat-vipera-berus

        Są różne zdania na temat opasek. Aktualnie jest trend, nawet na szkoleniach z zakresu pierwszej pomocy, że podczas ukąszenia przez węże, żmije nie należy opaski używać ze względu na kumulowanie się jadu. Wtedy podczas zwolnienia opaski jednorazowo większa ilość jadu dostaje się do krwiobiegu. Nie podam źródła do tego, ponieważ jest to moja wiedza z jednego ze szkoleń PP.

        A już w ogóle powyższy cytat o nacinaniu rany to jakiś absurd.
        To jest żmija zygzakowata, a nie grzechotnik…


Pamiętaj! Dodając komentarz odpowiedasz za jego treść!